>> >> Media Firmy chcą być firmami technologicznymi

Media Firmy chcą być firmami technologicznymi

Anonim

Nowe badania podkreślają tendencje partyzantów do wybierania i wybierania danych ekonomicznych, które pasują do ich światopoglądów. (Getty Images)

W dzisiejszych czasach ta opowieść tak często budzi rwetes, że myślisz, że stałoby się to dla ostatecznego ironicznego nagłówka w twoim ulubionym kiosku z gazetami: "Gazety są martwe, gazety są martwe!"

Albo czy oni?

"Nie, papier gazetowy nie jest martwy, a gazety nie są martwe" - mówi Craig Barberich, globalny szef rozwiązań medialnych w Zuora, firmie zarządzającej subskrypcjami. "Ale oni mają wyzwanie związane z cenami".

Zanim zatrzymasz prasy, zaproś swojego ulubionego redaktora, by spotkał się z cyfrowym słoniem w pokoju. "Nasi klienci gazet i wydawnictwa zaczynają myśleć i mówić o sobie jako o" nowoczesnych firmach medialnych "- mówi Barberich.

Przedsięwzięcie nieco dalej, a podobne wyzwania muszą stawić czoła firmom telewizji kablowej, nawet gdy konsumenci "odcinają przewód" na swoich abonamentach na rzecz tańszych usług transmisji strumieniowej.

I tak nagłówek, jaki mógłby przeczytać, jest bardziej podobny do tego: "Firmy medialne muszą zmodyfikować lub umrzeć".

Tribune, inni podejmują kroki. Taka była widoczna motywacja dramatu, który rozwinął się kilka dni temu. Tribune Publishing Co. (ticker: TPUB) - która śledzi swoje korzenie do 1847 roku i kontroluje Los Angeles Times i Baltimore Sun - zmieniła nazwę. I jej giełda.

Teraz nazwany "tronc" (dla Treści Online Tribune), firma zasygnalizowała swój zamiar przyłączenia się do zestawu high-tech, przeskakując z giełdy nowojorskiej na NASDAQ 20 czerwca.

Co więcej, fraza "zawartość online" w monikerze podkreśla bardzo podejście web-and-mobile, które opisuje Barberich.

Paradygmat nie jest już taki, jak na przykład Washington Post kontra Washington Times. "Teraz rywalizują z Netflix, Spotify, Facebookiem i Twitterem, a także zdali sobie sprawę, że wszyscy konkurują o uwagę na urządzeniach mobilnych" - mówi.

"To część planu cyfrowej transformacji" - mówi Todd Antonelli, dyrektor zarządzający Berkeley Research Group w Chicago. "Dzięki nowemu, właściwemu cyfrowemu podejściu i strategii, firma tronc może stać się firmą kurtuazyjną i zarabiającą na treściach, skupiając się na tworzeniu i dystrybucji wysokiej jakości zweryfikowanych treści we wszystkich kanałach."

W bardzo krótkim okresie wydaje się być strzeżony optymizm wokół pivot mediów. Od ogłoszenia 2 czerwca, akcje TPUB są prawie 16 procent do około 13 USD na akcję. Jednak w dłuższej perspektywie firma będzie chciała przestudiować problemy Postu z cyfrowymi innowacjami.

Po tym, jak gazeta zaprezentowała WaPo Labs z dużą pompą, WaPo Labs utworzyło Washington Post Social Reader, który zależał od algorytmów wiadomości z Facebooka (FB). Ale po początkowej intensywnej promocji w 2011 r. Facebook zasadniczo porzucił ją, a ruch czytelników wyszedł z tropu.

Po tym, jak Jeff Bezos, założyciel i dyrektor generalny Amazon.com (AMZN), kupił Post za 250 milionów dolarów w 2013 r., WaPo Labs zmienił nazwę na Trove. A w 2015 roku Trove został zamknięty na dobre, złożone do firmy o nazwie SocialCode.

SocialCode jest post-marketingową firmą marketingu w mediach społecznościowych i jeśli ma być inna, zdjęcie Post z 2013 roku nie pozostawia wątpliwości. Pokazał między innymi pół pustą butelkę z burbonem Jim Beam i gumową głowę konia, rekwizyty wykorzystywane do wprowadzania "nowych innowacji". (Uwaga zainteresowanych digerati: The Post sprzeda ci wydruk na płótnie 16x20 za 129, 95 $.)

W przeciwieństwie do WaPo Labs, SocialCode zyskał przyczepność. Obecnie ma biura w San Francisco (naturalnie), a także w Chicago, Los Angeles, Nowym Jorku i Detroit - i utrzymuje obecną na stanowisku doradcy Don Grahama, członka rodziny, która była właścicielem Poczty przez większą część swojej pamiętnej historii.

Poza firmami prasowymi. Dla inwestorów spoza obszaru gazetowego inni giganci medialni walczą z własnymi problemami. "Trudno jest znaleźć tradycyjne zasoby mediów, które zwiększają przychody i zyski w stałym tempie" - mówi DJ Shaughnessy, starszy wiceprezes i dyrektor ds. Portfela w firmie FLPutnam Investment Management Co. z siedzibą w Portland w stanie Maine.

To rozpada się na odwieczny problem podaży i popytu, jak szpiegował w lustrze internetowym. "Konsumenci chcą więcej treści, pakowanych w łatwo przyswajalne i dostępne do pobrania formaty, dostarczane na żądanie" - mówi Shaughnessy. "Jednocześnie stały się bardziej selektywne, jeśli chodzi o to, ile chcą zapłacić za te treści".

Podsumowuje to dylemat, przed którym stoją firmy kablowe, oraz producenci produkujący obfite treści kablowe. W sierpniu ubiegłego roku akcje Walta Disneya (DIS) spadły o 15 procent. I jeden tydzień trajkotanie poobijany Viacom (VIA, VIAB) - dom kanałów kablowych MTV, Comedy Central, BET i Nickelodeon - o ponad 17 procent.

Od połowy czerwca ubiegłego roku VIAB traci 38 procent (kurs 41 USD na akcję), a DIS lepiej sobie radzi, Mickey Mouse wciąż nie ma w tym kroku aktywności (poza 11 procentami, notując 98 USD).

Rachunki telewizji kablowej mogą wzbić się w setki dolarów miesięcznie; subskrypcja strumieniowa do usługi Netflix (NFLX) wynosi maksymalnie 11, 99 USD - i to po wybraniu opcji umożliwiającej strumieniowanie na czterech różnych ekranach.

Jednak nawet Netflix ma swoje nieszczęścia, gdy akcjonariusze obawiają się stagnacji bazy abonenckiej i potencjalnego buntu klientów w stosunku do ogłoszonych podwyżek cen. Po tym, jak gwiazda rocka pokazała w 2015 r. - jej zapasy wzrosły o 143 proc. - NFLX jest w tym roku o 18 proc., A notowania to zaledwie 94 USD na akcję.

Innowacje będą miały wpływ na rynek. Wszystko to może zasygnalizować, że walka o supremację ekranu nie jest tak zdecydowana na korzyść Netflixa i Amazona, ale pozostaje bardzo głośno, ponieważ ich konkurenci kablowi ścigają kolejną falę transformacji technologicznej.

"Firmy kablowe mogą tracić abonentów wideo, ale nadrabiają to zyskiem z usług internetowych i łączności", mówi Barberich. "W branży kablowej uważam, że zobaczymy dalszą dywersyfikację oferty w połączonym domu i połączonych samochodach - a wszystko to będzie bardzo opłacalne."

Przy wszystkich oczekiwanych zmianach, czym są media? Czy to na przykład media społecznościowe? Jeśli tak, to Facebook - który zależy od reklamy, tak jak każda gazeta lub kanał kablowy - wyrzeźbił niszę samozwańczą.

"Facebook wykazał gwałtowny wzrost w reklamie mobilnej, a wydatki w tym roku wzrosły o 73, 6 procent" - mówi Shaughnessy. "Platformy cyfrowe i mobilne będą nadal dominować nad wydatkami na reklamę i będą naciskać na tradycyjne wydatki na druk i wydatki sieciowe".

W tym celu sporządza on wykres z Gazetowego Stowarzyszenia Ameryki, w którym mierzy się reklamę w gazetach sięgającą roku 1965. Statystyki wystarczą, by dać Clark Kentowi pewną dawkę kryptonitu. Po osiągnięciu najwyższego poziomu w 2000 r. - tuż przed inwazją na dot-comy - przychody z reklam teraz wynoszą 17, 3 miliarda dolarów: poziom niespotykany od 1982 r.

Tymczasem stosunek przychodów z druku do druku w prasie zmiękł z 45: 1 (2003) do poniżej 5: 1 (2014), według Pew Research Center for Journalism & Media.

Jeśli jeszcze nie przybył, Barberich widzi dzień, w którym "firmy gazetowe zaczynają myśleć o sobie jako o firmach mobilnych z unikalnym produktem zwanym gazetą lub czasopismem".

I tak świat mediów obraca się w głowie - nawet gdy strona główna ustępuje miejsca stronie powitania, a bajka kabla marzy o strumieniu.

"Wydaje mi się, że będziemy częściej używać druku jako narzędzia marketingu bezpośredniego" - mówi Barberich - "do prowadzenia subskrypcji mobilnych i krzyżowania sprzedaży produktów".